Wiersze dla dzieci - dzień ojca, dzień taty

Wiersze dla dzieci

"Zielone światło" - T. Śliwiak
Ulicami spieszą ludzie,
każdy gdzieś przed siebie gna.
Idą grubi idą chudzi.
Ktoś na smyczy wiedzie psa.
Jadą auta i tramwaje
Dyliżansów tylko brak...
Ale oto wszystko staje,
pan policjant daje znak.
Światło zielone,
światło zielone,
można przechodzić
na drugą stronę.
Pojazdów szereg
posłusznie czeka.
Krzywda nie spotka
tutaj człowieka.
Póki zielone światło jak liść
bezpiecznie można iść.

 

"Biegały ptaszki"
Biegały ptaszki, biegały
po śniegu jak płótno białym.
Stukały dzióbkiem w okienko:
- Rzućcie nam prosa ziarenko!
Ziemia na kamień zmarznięta.
- Czy o nas nikt nie pamięta?
Wybiegły dzieci z przedszkola,
sypią ziarenka na pole.
Ptaszki ziarenka zebrały
i dalej - frrr - poleciały.

"Cuda i dziwy" - Tuwim Julian
Spadł kiedyś w lipcu
śnieżek niebieski,
szczekały ptaszki,
ćwierkały pieski.

Fruwały krówki
nad modra łąką,
śpiewało z nieba
zielone słonko.
Gniazdka na kwiatach
wiły motylki.
Trwało to wszystko
może dwie chwilki.

A zobaczyłem
ten świat uroczy,
gdy miałem właśnie
przymknięte oczy.

Gdym je otworzył,
Wszystko się skryło
I znów na świecie
Jak przedtem było.

Wszystko się pięknie
Dzieje i toczy...
Lecz odtąd - często
Przymykam oczy

Nowy rok - H. Bechlerowa
Idzie Nowy Rok
lasem, miastem, polem.
Za nim idzie czworo dzieci,
każde z pięknym parasolem.
Jeden parasol - niby łąka:
kwiaty na nim i biedronka.
A na drugim kłosy żyta,
mak jak promyk w nich zakwita.
Na tym trzecim nie ma kłosów
ani kwiatów i biedronek,
tylko liście kolorowe -
złote rude i czerwone.
Czwarty - pięknie haftowany,
srebrne gwiazdki błyszczą na nim.
Idzie Nowy Rok
lasem, miastem, polem...
Teraz nazwij wszystkie dzieci,
które niosą parasole!

 

12 miesięcy

Pierwszy miesiąc, czyli styczeń
Zwykle śniegiem w oczy dmucha.
Drugi miesiąc, czyli luty
Rzadko chodzi bez kożucha.
Trzeci miesiąc, czyli marzec
Co dzień zmienia nam pogodę.
Czwarty miesiąc, czyli kwiecień
Wczesnej wiosny ma urodę.
Piąty miesiąc, maj zielony
Hojną ręką rzuca kwiaty.
Szósty miesiąc, czyli czerwiec
Ziołom daje aromaty.
Ósmy miesiąc, czyli sierpień
Jabłkiem błyska na jabłoni.
A dziewiąty, czyli wrzesień
Fioletami barwi wrzosy.
A październik, a dziewiąty
Rankiem nam czerwieni nosy.
Jedenasty ten listopad
Lubi deszcze i szarugi.
Zaś dwunasty, czyli grudzień
Twardym lodem kryje strugi.
Tydzień - J. Brzechwa
Tydzień dzieci miał siedmioro:
"Niech się tutaj wszystkie zbiorą!"
Ale przecież nie tak łatwo
Radzić sobie z liczną dziatwą:
Poniedziałek już od wtorku
Poszukuje kota w worku,
Wtorek środę wziął pod brodę:
"Chodźmy sitkiem czerpać wodę."
Czwartek w górze igłą grzebie
I zaszywa dziury w niebie.
Chcieli pracę skończyć w piątek,
A to ledwie był początek.
Zamyśliła się sobota:
"Toż dopiero jest robota!"
Poszli razem do niedzieli,
Tam porządnie odpoczęli.
Tydzień drapie się w przedziałek:
"No a gdzie jest poniedziałek?"
Poniedziałek już od wtorku
Poszukuje kota w worku -
I tak dalej...

 

Chory kotek - S. Jachowicz

Pan kotek był chory i leżał w łóżeczku.
I przyszedł kot doktor:
"Jak się masz koteczku?"
"Źle bardzo" - i łapkę wyciągnął do niego.
Wziął za puls pan doktor poważnie chorego
I dziwy mu prawi:
"Zanadto się jadło,
Co gorsza, nie myszki, lecz szynki i sadło;
Źle bardzo... gorączka! Źle bardzo, koteczku!
Oj! długo ty, długo poleżysz w łóżeczku
I nic jeść nie będziesz, kleiczek i basta.
Broń Boże kiełbaski, słoninki lub ciasta".
"A myszki nie można?" - zapyta koteczek -
"Lub z ptaszka małego choć parę udeczek?"
"Broń Boże! pijawki i dieta ścisła!
Od tego pomyślność w leczeniu zawisła".
I leżał koteczek; kiełbaski i kiszki
Nie tknięte; z daleka pachniały mu myszki.
Patrzcie, jak złe łakomstwo! Kotek przebrał miarę,
Musiał więc nieboraczek, srogą ponieść karę.
Tak się z wami, dziateczki, stać może:
Od łakomstwa strzeż was Boże!

 

"Katar"

Spotkał katar Katarzynę -
A - psik!
Katarzyna pod pierzynę -
A - psik!
Sprowadzono wnet doktora -
A - psik!
Pani jest na katar chora -
A - psik!
Terpentyną grzbiet jej natarł -
A - psik!
A po chwili sam miał katar -
A - psik!
Poszedł doktor do rejenta -
A - psik!
A to właśnie były święta -
A - psik!
Stoi flaków pełna micha -
A - psik!
A już rejent w michę kicha -
A - psik!
Od rejenta poszło dalej -
A - psik!
Bo się goście pokichali -
A - psik!
Od tych gości ich znów goście -
A - psik!
Że dudniło jak na moście -
A - psik!
Przed godziną jedenastą -
A - psik!
Już kichało całe miasto -
A - psik!
Aż zabrakło terpentyny -
A - psik!
Z winy jednej Katarzyny -
A - psik!


"Motylek" - A. Przemyska

Motylek lekki fruwa nad łąką,
w dole są kwiaty, w górze jest słonko.
Fru, fru, fii, fii!-
wesoło, wesoło mu.
Motylek lekki w trawie się błąka,
myśli, że kwiaty to małe słonko.
Fru, fru, fii, fii!-
wesoło, wesoło mu.
Motylek lekki fruwa nad światem,
myśli, że słońce jest dużym kwiatem.
Fru, fru, fii, fii!-
wesoło, wesoło mu.

"Mamo!!!"
Mamo - zapnij mi guziczki.
Mamo - wciągnij mi buciczki.
Mamo - zawiąż sznurowadło.
Mamo - podnieś bo coś spadło.
Mamo - przynieś mi łyżeczkę.
Mamo - popraw poduszeczkę.
We dnie, w nocy, wieczór, rano,
ciągle tylko - pomóż mamo.
Za to beczeć umie sam,
znasz takiego, bo ja znam


"Moja rodzina"

My rodzinę dobrą mamy, zawsze razem się trzymamy
I choć czasem czas nas goni, my jak palce jednej dłoni.
Mama, tata, siostra, brat i ja to mój mały świat
Dużo słońca, czasem grad, to wesoły jest mój świat.
Mama zawsze kocha czule, ja do mamy się przytulę,
Tata kocha lecz inaczej, uspokaja, kiedy płaczę.
Gdy napsocę i nabroję, siedzę w kącie, bo się boję.
Tata skarci, pożałuje, a mamusia pocałuje.
Kiedy nie ma taty, mamy, wszyscy sobie pomagamy
I choć sprzątać nie ma komu, jest wesoło w moim domu.

 

"Dla taty"

Mój Tata jest duży jak wieża,
a nogi ma długie jak struś.
Przedwczoraj pokazał mi jeża
i liczyć nauczył do stu.
Usmaży jak nikt jajecznicę
i guzik przyszyje raz dwa.
Gdy razem idziemy ulicą,
to powie gdzie mazda, gdzie fiat.
Na mapie pokaże mi Paryż,
a w parku wiewiórkę i psa.
Opowie jak dawniej bywało,
gdy Tata był mały jak ja.
Mój Tata to wszystko potrafi
i rower naprawi mi sam.
On wie co jadają żyrafy
i gdzie nosorożec chce spać.
Czasami mój Tata jest smutny,
zmęczony, lub boli go ząb.
Ja staram się siedzieć cichutko
i nie denerwować go.

"Ach te mamy"
Ach te mamy, nasze mamy
To są śliczne, piękne damy.
Jak gustownie są ubrane,
a jak pięknie uczesane.
Jak się śliczne uśmiechają,
jak radosne oczy mają,
suknie mają w kwiatki, groszki,
ładne butki i pończoszki.

"Moja babcia"
Moja Babcia co dzień opowiada bajki,
A mój dziadziuś na dobranoc śpiewa kołysanki.
Bardzo lubię słuchać baśni,
Dziadziuś głos ma miły
I dlatego Babcię, Dziadka kocham z całej siły.

"Babcia i dziadziuś"
Moja babcia piecze ciasto,
Takie smaczne, że o jej.
Smaży pyszne konfitury
i najsłodszy robi krem.
Chodzi ze mną na spacery
czy to słońce, czy to deszcz.
Razem z babcią jest mi dobrze,
bo najlepszą babcią jest.
Kiedy robię jakąś psotę,
gdy rodzice skrzyczą mnie,
To mój dziadziuś mi wybaczy
i przytuli mocno mnie.
Potem weźmie na kolana
i opowie bajek sto,
Bo mój dziadziuś jest wspaniały
i dlatego kocham go.



"Piękne zwyczaje" - Cz. Janczarski

Słonko ma bardzo piękne zwyczaje;
mówi "dzień dobry", gdy rano wstaje.
A drzewa, lśniące rosą nad ranem,
szumią "dzień dobry, słonko kochane".
Gdy słonko chmura zasłoni siwa,
mówi "przepraszam", potem odpływa.
Gdy ciepłym deszczem sypie dokoła,
"dziękuję"- szumią trawy i zioła.
Słonko cały dzień po niebie chodzi
"Dobranoc" mówi, kiedy zachodzi.
Mrok szary wkoło, trawy i drzewa
"dobranoc" szumią z prawa i lewa

<wiersze 1

stat4u